poniedziałek, 9 lutego 2009

Drapaki

Kiedyś, kiedy nie miałam pojęcia o kotach domowych wydawało mi się śmieszne kupowanie takich wielkich i często udziwnionych budowli dla tych zwierząt jak właśnie wysokie drzewka z drapakami.  Trochę trąciło mi to snobizmem. Podobnie zresztą jak kupowanie bardzo drogich, rasowych kotów. Co do tego drugiego zdania póki co nie zmieniłam, uważam, ze tyle jest kochanych kociaków bez domów, że nie ma sensu kupowanie z hodowli.
Natomiast co do dużych drapaków zaczynam bardzo szybko zmieniać zdanie :) Zwłaszcza teraz, kiedy Lunka najchętniej "ostrzy" pazurki na narożniku najnowszego tapczanu w domu.
Kupiliśmy najprostszy, ścienny drapak, do którego usiłowaliśmy przyzwyczaić Lunę. 

Moje pazurki są już bardzo dobrze wypolerowane :) a kotka... drapie tapczan.
Ostatnio będąc na większych zakupach udało nam się kupić belę (może nie aż tak wielką) sznurka sizalowego. Trzeba będzie coś pokombinować.

Na razie Jpop zrobił eksperymentalnie wieżę z dużych kartonów, która jak się okazało spełnia swoje zadnie wspinania się jak najwyżej. Są tam przejścia pomiędzy kartonami, otwory i półeczki w środku. Zabawa przednia ale na pewno wytrzymałość zbyt mała na dalsze prace przy tym, kartony nie były najmocniejsze.  Sam pomysł jednak dobry, trzeba lepiej rozbudować, okleić resztkami wykładziny dywanowej i zrobić kawałek rury owiniętej sizalowym sznurkiem. Tylko do tego wszystkiego potrzeba jeszcze trochę czasu :) Póki co niech wykańcza to co jest.
 
(29 stycznia 2009)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz