poniedziałek, 9 lutego 2009

Sobotnie porządki

Luna już chyba przyzwyczaiła się do tego, że w soboty nieco intensywniej ogarniamy chałupę. Z samego rana poleciała pomagać mi przy myciu miseczek, chociaż tym razem zrobiła to delikatniej bo nie wyłożyła sobą całej umywalki. Jak sprzątnie na całego to nie wolno przecież utrudniać.

 Później zabrała się za... mycie podłogi w kuchni. Tak, tak :) Przypadkowo wyleciał jogurt z lodówki,  pękło nieznacznie opakowanie. Na podłodze pojawiło się sporo jogurtowych kropek. Ależ ona to długo wylizywała!  To jednak nie koniec sprzątania. W pewnym momencie wpatrywała się wysoko na ścianę, uparcie miaucząc. W końcu wielkim skokiem dopadło to co ją intrygowało a czego my nie widzieliśmy, niewielką pajęczynkę.
Wszystko było pięknie ładnie do momentu wyjścia z ukrycia "potwora" (czyt. odkurzacza).  Jeden sus i Luna schowana głęboko pod tapczanem, koniec pomocy przy porządkach.
Adoptując kota nie miałam pojęcia, że zatrudniliśmy w domu dodatkową pomoc sprzątającą :) A może jeszcze nauczy się gotować?
(31 stycznia 2009)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz