niedziela, 31 maja 2009

Mały problem

Od jakiegoś czasu Luna wyraźnie odczuwała dyskomfort w uszach. Wybraliśmy się do weterynarza, okazało się, że w zasadzie uszka ma czyste, nie wygląda na to aby dalej dokuczały jej świerzbowce. Więc co? Według weterynarza ma jakieś pojedyncze egzemplarze, których wziernikiem nie da się dostrzec albo jest alergikiem. No tak, ładny pasztet, jak córki właściwe wyszły z alergii to teraz będziemy mieć kota alergika? Cóż, uporaliśmy się z alergiami raz to i kolejny damy radę :)
Aby wykluczyć świerzbowce w pierwszej kolejności dostała odpowiedni lek do uszu, dostała również zastrzyk. Teraz obserwacja i za tydzień kontrola. Wszystko pięknie, ładnie ale po zaaplikowaniu leków Luna zrobiła się strasznie osowiała. Można by powiedzieć, że uszło z niej powietrze. Cały czas leżała z przymkniętymi oczami, po przejściu zaledwie trzech metrów siadała lub znowu się kładła. Z jedzeniem też nie bardzo. Zastanawiałam się czy to jakaś reakcja na leki?
Dzisiaj rano stwierdziłam, że jak tak dalej będzie dzwonię do weterynarza. Potem jeszcze wymyśliłam żeby ją wypuścić na dość chłodne dzisiaj powietrze i faktycznie jakby się ożywiła. Tak jakby otrzeźwiała :) nawet na chwilę zainteresowała się tunelem czego w poprzednich dniach nie robiła.
Wygląda na to, że jest troszkę lepiej. Może usłyszała, że chce dzwonić do weta?? :))) Z tego co widać podczas wizyt u weterynarza nie specjalnie za nimi przepada, skoro już w drzwiach wbija się pazurami w moje ramię.

Daruję jej dzisiaj ten telefon, zobaczymy jak będzie jutro.

kotka_spi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz