wtorek, 9 czerwca 2009

Adopcje kotów

Piękne i szlachetne jest kiedy ktoś adoptuje kociaka w schronisku lub podobnie jak my przygarnia prosto z ulicy chorego zwierzaka. Tylko czy zawsze to jest prawdziwe szczęście dla niego?

Niestety zwierzę w takim przypadku nie ma nic do gadania, natomiast człowiek, jako istota rozumna, powinien najpierw pięć razy się zastanowić zanim podejmie decyzję o przygarnięciu futrzaka.

Mało to jest wyrzucanych zwierząt? Nacieszyło się towarzystwo miłą zabawką, znudziło się i okazało że za dużo obowiązków? A może okazało się, że zwierzę wymaga dość kosztownego leczenia? To do lasu z nim i najlepiej przywiązać do drzewa, bo jeszcze wróci do domu. Straszny scenariusz i szkoda, że jednak czasem prawdziwy.
To samo dotyczy dobrych duszyczek, które przygarniają pod swój dach stado kotów, nie mając ani środków ani warunków na ich przetrzymanie. Ktoś może mi zarzucić, że nie mam serca bo przecież taka osoba chce dla nich jak najlepiej i mimo że sama nie dojada to jednak bierze te nieszczęśliwe stworzenia, żeby dać im dach nad głową. Tak, to prawda, nie każdy gotów jest na takie poświęcenia ale…
Czy rzeczywiście tym zwierzakom jest w takich warunkach lepiej? Czy nie prostszym rozwiązaniem byłby podrzucanie jedzenia kociakom, żyjącym na wolności, zabezpieczenie ich zimą przed mrozem? Żyjąc na wolności nie są skazane tylko na tę ilość pokarmu jaką dostarczy opiekun, mogę przecież same coś upolować. Nie muszą żyć w zatłoczonych i często śmierdzących pomieszczeniach. 

Więc, mądry i myślący człowieku, zanim zdecydujesz się na zwierzę w domu zastanów się czy jesteś tego pewien? Zwierzę to nie zabawka, którą można schować do szafy lub wyrzucić na śmietnik. Ono czuje, cierpi...

kot_na_ulicy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz