poniedziałek, 15 czerwca 2009

Szelki dla kota

Teraz kiedy za oknem piękna pogoda, coraz bardziej mi żal z powodu przetrzymywania Luny w domu. Co prawda ma do dyspozycji spory balkon ale to jednak nie to samo co połazikować po trawce. Są w sprzedaży szelki dla kotów i prawdę mówiąc widywałam już kotki spacerujące po parku  :) Trochę to dziwnie wygląda?
Oglądając w necie szelki zobaczyłam też coś innego, a mianowicie szelki dla kota do samochodu. O! to mi się bardzo spodobało. Kotek zapięty w ładnych szeleczkach zostaje przypięty na tylnym siedzeniu do pasów bezpieczeństwa. Ile razy jedziemy samochodem z Lunką wsadzam ją to specjalnej torby ale i tak w czasie jazdy odpinam ją a kotka z ogromnym zainteresowaniem wystawia głowę. Podejrzewam, że gdyby nasze samochodowe wycieczki nie były tylko do weterynarzy, takie jazdy byłby dla niej atrakcją.

kocie_szelki Muszę zastanowić się nad kuponem tych samochodowych szelek, nie mam pewności czy sprytna Lunka raz, dwa nie wydostanie się z nich? Cena nie jest wysoka więc może warto spróbować? Dla zainteresowanych kocimi szelkami proponuję najpierw sprawdzenie ich cen w porównywarce, po co przepłacać?

4 komentarze:

  1. Bardzo popieram! Dla kotów, które nie podróżują w transporterze - koniecznie. Ja przećwiczyłam to na psie, i całe szczęście, bo kiedy miałam czołowe zderzenie z pijanym piratem bez prawa jazdy i samochód poszedł do kasacji, Suni dzięki szelkom nic się nie stało. Inaczej zostałaby wyrzucona przez przednia szybę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Całe szczęście, ma nadzieję, że pozostali pasażerowie też wyszli z tego bez większych obrażeń?

    OdpowiedzUsuń
  3. Znaczy ja - cudem bez obrażeń, ale z tego powodu pirat dostał tylko grzywnę 500 zł, bo skoro nie zostałam ranna, to tylko była to... kolizja, nie wypadek. Co innego, gdybym wyzionęła ducha. A tak - jeździ pewnie dalej. :-/

    OdpowiedzUsuń
  4. No tak, cała nasza rzeczywistość.

    OdpowiedzUsuń