środa, 30 września 2009

Pizza dla kota?

Wczoraj jakoś tak się złożyło… no powiedzmy, że złożyło ;) że nie za bardzo było komu przygotować obiad. Ja wybrałam się na Nordic Walking i tak dobrze mi się chodziło, że wróciłam dość późno. No co, w końcu dbałam o swoja kondycję?
Coś trzeba było zjeść, padło na pizzę.
Właściwie na dobra sprawę każdy rączki ma i nigdzie nie jest napisane, że to akurat ja mam robić obiad. :) Zupełnie inaczej ma się sprawa jeśli chodzi o kota. On sam sobie nie zrobi jedzenia ani też nowej zabawki. Do tego ostatniego właśnie zmierzam.


Po pizzy zostało dość sztywne pudełko (kolejna zaleta zamawiania pizzy), w sam raz na wykombinowanie kociej zabawki. Zostało starannie oklejone, na górnej powierzchni wycięte zostały otwory. W środku, jak to już pokazywałam na tym blogu, znalazła się piłeczka. Pudełko z pizzy jest o tyle lepsze, że ma dużą powierzchnię.

Luna natychmiast podjęła próby złapania piłki, wygląda na to, że ten rodzaj zabawy bardzo jej odpowiada. Bardzo szybko doszła do wniosku, że nie ma co się męczyć z małymi otworami skoro karton nie jest wcale taki mocny. Zupełnie jakby chciała powiedzieć - nie ze mną te numery!!!

kotka_pizza_1 Jak sobie poradziła? Widać to na zdjęciu.
kotka_pizza_2 Przez cały wieczór miała zajęcie, karton zamieniał się bardzo szybko w strzępki a dzisiaj właściwe już go nie ma. Wczoraj, kiedy z ogromnym zapałem gryzła karton, zrobiliśmy jej film. Szkoda tyko, że w pomieszczeniu było troszkę za ciemno.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz