czwartek, 9 maja 2013

Kotka w nowym mieszkaniu

Niedawno zmienialiśmy mieszkanie, dla kota oczywiście mega stres, ale powolutku oswoiła się z wszelkimi zmianami. Pierwszą noc na nowym miejscu chyba spędziła na chodząco? Wszystko było nowe, obce, straszne...

W nowym mieszkaniu jest balkon, inny bo otwarty, czyli wszystko z niego widać, a jak dodać do tego tylko pierwsze piętro, tym bardziej widać. I własnie ów balkon był najbardziej interesujący, ale i "straszny". Na początku z oporami, byle szelest i kotka wbiegała do mieszkania. Po kilku dniach... 





Teraz trudno ją z balkonu wygonić, czasem zastanawiam się czy nie powinnam jej przenieść misek z jedzeniem? Przecież szkoda jej czasu nawet na jedzenie, tyle tam się dzieje! Kilka kotów, przy czym jednym jest szczególnie zainteresowana, a ile ptactwa! 

Widać, że dość szybko zaaklimatyzowała się do nowego miejsca, na oko troszkę schudła, ale nie ma się czemu dziwić, stres to nie tylko owe miejsce ale i same przygotowania do przeprowadzki, stale coś się działo, coś innego niż zwykle. 

P.S. Musiałam zmienić nieco ustawienia bloga, utrudnione zostało dodawanie komentarzy, ale nadal jest to możliwe. Spam był zbyt duży. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz