środa, 24 czerwca 2009

Kot w worku

W dzisiejszym serwisie Głosu Koszalińskiego można przeczytać artykuł o kolejnym okrucieństwie wobec kota: 
"- Słów już brakuje, żeby określić bezmiar okrucieństwa ludzi w stosunku do zwierząt - załamuje ręce Teresa Stangret, prezes Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Wczoraj mieszkanka Strzeżenic znalazła na polu kotkę. Ktoś uwięził zwierzę w worku. 
- Najprawdopodobniej kotkę wyrzucono z jadącego samochodu, bo leżała w trawie koło drogi - zastanawia się Anna Graczyk, która znalazła zwierzaka. Z worka dobiegało ciche miauczenie. - Był już częściowo rozerwany, więc próbowała się sama wydostać - wspomina Ania.
Stan kotki jest na szczęście dobry. Jest jednak potłuczona, a na głowie ma dwie wyraźne blizny. - Dopóki sądy nie zaczną surowo karać za znęcanie się nad zwierzętami, walka z ludźmi, którzy je krzywdzą, to walka z wiatrakami - podsumowuje Teresa Stangret. - Kot z obciętymi łapami, kundel z czterokilogramowym łańcuchem na szyi, to tylko przykłady z ostatnich dni. Interweniujemy, ale sąd musi zacząć stosować sankcje karne."
 
Zgodnie z ustawą, sprawcy grozi nawet do dwóch lat więzienia, pod warunkiem, że sprawca zostanie złapany a to raczej wątpliwe. Nikt nie widział, nikt nic nie wie i osobiście trochę wątpię aby policja miała czas na zajmowanie się taką sprawą?

2 komentarze:

  1. Niestety... Pieni się we mnie i gotuje, gdy czytam takie wiadomości. I nie mam w tym momencie ani krzty miłości do "bliźniego". Zderzenie bezmyślnego lub celowego okrucieństwa z rzucanymi wszędzie hasłami chrześcijańskiego miłosierdzia jest odbiciem poglądów ogromnej części społeczeństwa.

    OdpowiedzUsuń
  2. We mnie też się gotuje. Uważam, że kary za znęcanie się nad zwierzęciem powinny być takie same jak w przypadku, gdy ofiarą jest człowiek. Ale u nas cała para idzie w gwizdek, czyli w prawa nienarodzonych przy całkowitej obojętności i akceptacji okrucieństwa wobec innych żywych stworzeń.

    OdpowiedzUsuń